Napisz do nas

Masz uwagi, pytanie albo propozycję współpracy? Napisz na poniższy adres — odpowiadamy zwykle w ciągu kilku dni.

Otwórz w aplikacji pocztowej

← Artykuły

Czy prąd drożeje przez UE i OZE? Co naprawdę widać na rachunku

Ostatnia aktualizacja: 7 czerwca 2026

W skrócie

Sama pozycja „opłata OZE” to ułamek rachunku (poniżej 1%, ok. 13 zł rocznie dla typowego gospodarstwa). Realny wpływ unijnej polityki idzie inną drogą: przez cenę energii (koszt uprawnień do emisji CO2 w systemie ETS, wliczony w hurtową cenę prądu z węgla) i przez koszt rezerwy mocy potrzebnej przy zmiennych źródłach. Te same odnawialne źródła jednocześnie obniżają hurtową cenę energii i zmniejszają zależność od importu. Dlatego proste „drożej przez UE i OZE” mierzy tylko jedną stronę bilansu.

W debacie publicznej często pada teza, że za wysokie rachunki odpowiada polityka klimatyczna Unii Europejskiej i wsparcie odnawialnych źródeł energii (OZE). Zamiast przyjmować ją albo odrzucać z góry, rozłóżmy ją na czynniki, które realnie widać na fakturze i w hurtowej cenie energii. Część tej narracji ma solidne podstawy, część jest myląca.

Ten tekst dotyczy samej narracji o przyczynach cen. Jeśli szukasz wyjaśnienia każdej pozycji faktury i sposobu na policzenie własnego rachunku, zacznij od artykułu Rachunek za prąd w 2026: jak czytać fakturę.

Co na fakturze faktycznie pochodzi z OZE?

Bezpośrednio z polityki wsparcia OZE wynika jedna pozycja: opłata OZE. W 2026 r. to 0,0073 zł/kWh[1] , czyli dla przykładowego gospodarstwa (1 800 kWh) około 13 zł rocznie netto, poniżej 1% całego rachunku.

Stawka wzrosła ponad dwukrotnie względem 2025 r., ale w wartościach bezwzględnych mówimy o kilku złotych różnicy w skali roku. Sama faktura nie potwierdza tezy, że OZE to główny powód drożyzny: tegoroczną podwyżkę napędziły dystrybucja (+9,36%) i opłata mocowa (+50%)[2] , a nie opłata OZE.

Cena energii a unijny system ETS

Mocniejszy argument nie dotyczy opłaty OZE, lecz ceny samej energii czynnej. Polska wytwarza większość prądu z węgla, a elektrownie węglowe muszą kupować unijne uprawnienia do emisji CO2 w systemie EU ETS. Koszt tych uprawnień jest wliczony w hurtową cenę energii, którą płacimy w pozycji „energia czynna”[3] .

To realny, unijny koszt, który w tak węglowym systemie jak polski podnosi cenę prądu mocniej niż w krajach z czystszym miksem. W tym sensie teza „polityka klimatyczna UE podnosi cenę energii” ma pokrycie w faktach. Działa jednak przez cenę energii, a nie przez opłatę OZE.

Rezerwa mocy: tu krytycy mają rację

Jest drugi, często pomijany kanał, i tu warto wprost przyznać rację krytykom: opłata mocowa po części jest kosztem integracji OZE. Wiatr i słońce są zmienne, więc system musi utrzymywać w gotowości elektrownie sterowalne (węglowe, gazowe) na bezwietrzne wieczory.

Tania energia z OZE obniża przy tym hurtowe ceny w godzinach swojej pracy, przez co rezerwowe elektrownie nie zarabiają już tyle na sprzedaży energii. To tzw. missing money problem. Trzeba im więc osobno zapłacić za samą gotowość. Po to powstał rynek mocy i finansująca go opłata mocowa. Im większy udział źródeł zmiennych, tym większa potrzeba odrębnego opłacania rezerwy, a ten koszt realnie ląduje na rachunku, choć nie nazywa się „OZE”.

Druga strona bilansu: OZE obniża cenę hurtową

Zastrzeżenie jest takie, że to bilans, a nie jednokierunkowy koszt. Ten sam efekt merit order, który podkopuje opłacalność elektrowni rezerwowych, jednocześnie obniża hurtową cenę energii dla wszystkich. Więcej OZE oznacza zwykle niższe ceny w godzinach ich pracy i mniejszą zależność od importu węgla i gazu, co w kryzysach takich jak 2022 r. chroni przed gwałtownymi skokami cen.

Odnawialne źródła po jednej stronie dokładają koszt rezerwy mocy i rozbudowy sieci, a po drugiej odejmują od ceny energii. Wynik netto jest przedmiotem sporu ekonomistów i zależy od przyjętych założeń. W polskim przypadku dochodzi to, że rynek mocy utrzymuje także starzejącą się flotę węglową, więc nie jest wyłącznie kosztem transformacji.

Wątek pomijany na rachunku: niezależność strategiczna

Spór o ceny rzadko uwzględnia to, po co w ogóle UE prowadzi transformację. Motywem nie jest wyłącznie ekologia, lecz także niezależność od importu surowców. W odróżnieniu od Rosji czy USA, wielkich producentów ropy, gazu i węgla, Unia, a w jej ramach Polska, nie ma własnych dużych zasobów węglowodorów.

Polski węgiel nie jest tu ratunkiem. Poza nielicznymi złożami węgla brunatnego do taniej eksploatacji odkrywkowej dostępne ekonomicznie zasoby są ograniczone, wydobycie głębinowe jest coraz droższe, a część węgla sprowadzamy z importu. W tej optyce wiatr i słońce to jedno z nielicznych źródeł, które Polska ma u siebie i którego nikt nie odetnie z dnia na dzień decyzją polityczną. Rok 2022 pokazał, ile kosztuje zależność od importowanego surowca.

To nie znosi bieżącego ciężaru na rachunku: koszt rezerwy mocy czy ETS jest realny dziś, a korzyść z niezależności rozkłada się na lata. Ale pomijanie tego wątku zniekształca obraz. Argument za transformacją działa zresztą niezależnie od tego, czy ktoś podziela cele klimatyczne UE.

Różne punkty widzenia

Kto szuka jednej, prostej winy, nie znajdzie jej na fakturze. Odpowiedzialność rozkłada się między unijną politykę emisyjną, koszty integracji zmiennych źródeł i strukturę polskiego miksu, w którym wciąż dominuje węgiel. Jeśli chcesz zobaczyć, ile dokładnie kosztuje Cię każda z tych pozycji, policz swój rachunek w artykule jak czytać fakturę.

Najczęstsze pytania

Czy opłata OZE to główny powód podwyżek rachunków w 2026 roku?

Nie. Opłata OZE w 2026 r. to 0,0073 zł/kWh, czyli dla gospodarstwa zużywającego 1 800 kWh około 13 zł rocznie netto, poniżej 1% rachunku. Tegoroczną podwyżkę napędziły opłaty dystrybucyjne (+9,36%) i opłata mocowa (+50%), a nie opłata OZE.

Czy unijna polityka klimatyczna podnosi cenę prądu w Polsce?

Tak, ale głównie przez cenę energii, a nie przez opłatę OZE. Polskie elektrownie węglowe kupują unijne uprawnienia do emisji CO2 w systemie EU ETS, a koszt tych uprawnień jest wliczony w hurtową cenę energii. W węglowym miksie jak polski podnosi to cenę prądu mocniej niż w krajach z czystszym miksem.

Czy OZE obniża czy podnosi rachunek za prąd?

Działa w obie strony. Odnawialne źródła dokładają koszt rezerwy mocy i rozbudowy sieci, a jednocześnie obniżają hurtową cenę energii w godzinach swojej pracy i zmniejszają zależność od importu węgla i gazu. Wynik netto zależy od przyjętych założeń i jest przedmiotem sporu ekonomistów.

Po co w ogóle prowadzona jest transformacja energetyczna?

Motywem nie jest wyłącznie ograniczenie emisji, lecz także niezależność od importu surowców. Polska nie ma dużych własnych zasobów ropy i gazu, a część węgla sprowadza z importu. Wiatr i słońce to źródła, które kraj ma u siebie i których nikt nie odetnie decyzją polityczną.

Źródła

  1. URE - Informacja nr 61/2025 (stawka opłaty OZE na 2026 r.)
  2. URE - Informacja nr 58/2025 (stawki opłaty mocowej na 2026 r.) — 30.10.2025
  3. URE - zatwierdzenie taryf na sprzedaż i dystrybucję energii na 2026 r. — komunikat z 17.12.2025

Stawki opłaty OZE, mocowej i ceny energii obowiązują na rok 2026 wg taryf i informacji Prezesa URE. Artykuł ma charakter informacyjny i wyjaśnia mechanizmy wpływające na cenę energii; wynik netto bilansu OZE jest przedmiotem sporu ekonomistów.